To była ciężka noc pełna wampirycznych przemyśleń. Co i raz jakiś elf pod moim oknem stukał w parapet.
Gdy odmawiałem gościny wybuchał śmiechem i cały mój dom stał w zimnych płomieniach. Znów sucho i sarkastycznie.
Crucio
crucio
Każdy znalazł się wkrótce pod moim władaniem. Kwestia minut. Cielesność
ból
Gdybym chociaż wiedział co robię
Uśmierciłem Różę i Malwę. Potem Akację, Lilię i jeszcze Mak. Niechaj będę przeklęty na zawsze.
* * *
Stałam na wzgórzu
dookoła pełno zapachów.
Stopy tonęły we wrzosach. Wysiłek skumulował się w dole brzucha i spływał wzdłuż nieopancerzonych ud. Zatrzymał się tuż nad kolanami, a tu powodowany ich ciepłem wyparował i skroplił się we mgle na różowo-złocisty kolor.
Próbowałam to powstrzymać, opanować się
Nie byłam w stanie słuchać własnych rozkazów.
Małe zwierzątko we mnie
galopowało.
Umysł, miękki jak pianka do golenia. Umysł poddał się bezradnie memu sercu.
Krwawiłam nawet wtedy, gdy wyszło ze mnie już ponad 4/3 tego, co wyjść miało. Z uśmiechem naciągałam mięśnie by zachęcić je do corocznego procesu.
Rodziłam je z prostotą i przeciętnym bólem, lecz koniec końców, wszystkie kochały mnie aż do śmierci.














Comments